Mama (prawie) pracująca

Dziś będzie wpis osobisty.

Otóż jutro mama wraca (idzie) do pracy.

 

Co czuje mama w wigilię tego wydarzenia?

Stres i radosne podniecenie. Wstrząśnięte, nie mieszane.

 

Wszystko mama ma przygotowane. Odpowiednio dresscode’owy zestaw ubrań wisi na wieszaku. Obok czekają na swój wielki dzień dodatki. Nawet bielizna, nie wiadomo właściwie dlaczego, w końcu jej wyjęcie z półki nie trwa przecież zbyt długo.

 

Torba pierworodnej oczywiście spakowana, co więcej po dwukrotnej weryfikacji poprawności zawartości. Ubranka na komodzie czekają złożone w kostkę w towarzystwie bucików, czapki i szalika.

 

Nawet lodówka czeka w gotowości dzielnie chłodząc jogurty przygotowane na drugie śniadanie.

 

Perfekcyjnie, a jakże. Wszystko perfekcyjnie.

 

 

…no może tylko ten rosół.

Bo wiecie, w ferworze przygotowań obiad nieco się opóźnił. Ale rosół będzie już niedługo, na prawdę. Zresztą, nie ma przecież pośpiechu. Teraz i tak tata nie zje. Najpierw musi skończyć usypiać Annę.

 

Dobrej nocy ;)

Categories
blog  
Tags