Piekło porodu.

Szczerze przyznaje – miałam cesarkę. Całą ciążę upierałam się, że będę rodzić naturalnie – nie udało się.
Pamiętam tylko jak zaczynali mi wywoływać poród (zakładali tzw. „balonik”) poczułam potworny ból. Zrobiło mi się od niego niedobrze… Pomyślałam wtedy, że jak to teraz tak boli to przy rodzeniu jak nic padnę trupem i tyle tego będzie… Otuchy nie dodawały mi krzyki i płacz jakiejś rodzącej w sali obok.
Teraz wiem, że to całe zakładanie nie powinno tak boleć. Może to był ból związany z odklejeniem się łożyska, nie wiem.
 
Po cesarce bolało, to fakt. Znam lepsze rozrywki niż podnoszenie z łóżka po nieczuleniu. Prawie zemdlałam podczas pierwszego prysznica. Ale tak naprawdę, nie wspominam tego wcale źle! Kiedyś miałam wycinany wyrostek (ze znieczuleniem ogólnym) – wtedy to dopiero była masakra  .
 
Jeśli cokolwiek mogę radzić z własnego doświadczenia – przed porodem nie należy się przemęczać. Ja umyłam dwa razy okna w mieszkaniu, posprzątałam na błysk, chodziłam na spacery – ogólnie wypróbowałam wszystkie sposoby wywołania porodu – bez  rezultatów. Potem jednak kilka dni leżałam plackiem na patologii  – czytałam i wypoczywałam. Znam natomiast osobę, której po tym wszystkim udało się urodzić. Była jednak tak zmęczona, że jedyne co jej pozostało to depresja poporodowa. Wszystkie siły zużyła przed porodem i na poród.
 
 
Piekło karmienia
 
Pewnie narażę się wielu osobom, ale w mojej skromnej opinii nie istnieje coś takiego!
Pogryzione brodawki (auuu!), deficyt mleka, nawał mleka, zapalenie piersi (od gorączki prawie słonie widziałam) a nawet żywienie się przez kilka miesięcy głównie chrupkami kukurydzianymi (z uwagi na alergię Młodej) – wszystko znam z autopsji. I co?
 
Decyzja o zaprzestaniu karmienia (Anna miała wtedy rok) była bardzo trudna. Wspomnienia dotyczące karmienia to jedne z piękniejszych jakie mam – te małe wczepione we mnie rączki, to ciche posapywanie przy jedzeniu, ta błoga minka wynikająca z poczucia absolutnego bezpieczeństwa i wreszcie te spojrzenia w oczy…!
 
Nie rozumiem kobiet, które na hasło „karmienie” nie pamiętają właśnie tego, tylko krwawiące brodawki, no fuckin’ way!
 
 
Brak snu i kolki
 
No i tutaj znów uważam się za szczęściarę – kolek Młoda nie miała.
Miałyśmy za to inne bóle brzucha – wynikające z alergii – równowaga w przyrodzie musi być. Pamiętam, że najgorsza była bezsilność. Młoda płakała a ja nie mogłam jej pomóc. Jednak, szczerze mówiąc, pamiętam o tym głównie z prowadzonych wtedy zapisków.
 
Co do snu – największym problemem był przerywany (na jedzenie) czas snu. Z czasem jednak mój organizm przywykł i karmiłam na wpół  śpiąco – wtedy było już dużo lepiej 
 
 
Związek
 
Śmiem twierdzić, że związek, którego końcem jest macierzyństwo nigdy tak naprawdę nie istniał.
 
Nie oznacza to bynajmniej sielanki.
 
U nas cudowne chwile przeplatały się  tymi gorszymi – to siedzieliśmy sobie w ciszy przytuleni przy łóżeczku Młodej i gapiliśmy się jak śpi, to robiłam mężowi awanturę, że zamiast pomóc mi z dzieckiem siedzi w (i na) toalecie 
Najbardziej namacalnym dowodem tamtego okresu jest dziura w drzwiach, którą zrobiłam własnonożnie kopiąc w nie któregoś razu w furii 
 
Nigdy natomiast nie spaliśmy w osobnych łóżkach (jakby mój mąż wpadł na taki pomysł, polałaby się krew, słowo daję!)
 
 
Koniec przyjaźni
 
Deja vu – śmiem twierdzić, że przyjaźń, której końcem jest macierzyństwo nigdy tak naprawdę nie istniała.
 
Kompletnie dla mnie obce i niezrozumiałe są dla mnie wypowiedzi kobiet, które żalą się, że oddaliły się od koleżanek  bo te nie chciały słuchać o kupach. Ale, błagam zdradźcie mi, dlaczego o kupach? 
 
Moim, rzekłabym największym problemem po porodzie było wyobcowanie w świecie Młodej. Nie miałam z kim porozmawiać,  głównie dlatego, że mieszkałam w innym mieście niż znajomi, przyjaciele i rodzina. Mąż w tym czasie zmuszony był bardzo dużo pracować i zwyczajnie nie miałam z kim porozmawiać.
Więc kiedy tylko rozmawiałam z ludźmi łaknęłam tematów niedzieciowych.
 
Pamiętam taki obrazek – siedzimy z moją przyjaciółką i gramy na komputerze (Heroes V) a ja jednocześnie karmię Młodą   
 
 
Koniec kariery
 
Chcieć to móc.
 
To nieprawda, że dziecka nie da się pogodzić z karierą. Inna sprawa, że dziecko pewne sprawy przewartościowuje i może okazać się, że praca i pieniądze nie są na tyle ważne, żeby się im poświęcać. Może okazać się, że kobieta spełnia się w roli mamy niepracującej albo że zadowala ją spokojne stanowisko a chęć spędzania czasu z maluchem jest większa niż awansu.
 
Znam jednak mamy, które rozwijają się zawodowo nie gorzej niż przed porodem.
Sama mam na tym polu niewielki sukces, otóż całkiem niedawno udało mi się zdać dość ciężki egzamin na aplikację  Choć, trzeba oddać sprawiedliwość dziadkom Anny – przez ostatni miesiąc sporo mi pomagali w opiece nad nią!
 
 
Koniec dbania o siebie?
 
A to chyba największa z bzdur jakie znam. Żyjemy w XXI wieku i nic nie stoi na przeszkodzie żebyśmy, będąc matkami, były zadbane i atrakcyjne.
 
Co do mnie – było kilka takich dni, podczas których nie miałam czasu a potem już i siły wykąpać się. Przyznam, że czasem chodzę po domu w rozciągniętym dresie i nie mam makijażu – ale miałam tak też przed porodem. W ogóle chyba mam za mało cierpliwości do tego całego dbania o siebie  Do tej pory zastanawiam się, czy  gdybym regularnie wklepywała w siebie te wszystkie balsamy, uniknęłabym rozstępów. No ale – ja sobie pościelesz… więc nie mam co narzekać 😉
 
Niemniej, jakby nie było, nie chodzę z tłustymi włosami, nieogolonymi pachami i wspomnianym gównem za paznokciami! 
* * *
Pora na wnioski.
Jakie? Ano, że jest prawda i gówno (słowo-klucz) prawda! Albo – jak ostatnio usłyszałam w jednym z seriali – że prawda jest jak dziura w tyłku – każdy ma swoją!
Moja prawda leży gdzieś pośrodku.
 
Macierzyństwo wywróciło moje życie do góry nogami. Bywało, że było ciężko, bywało, że nawet płakałam.
Ale przede wszystkim moje macierzyństwo niczego mi nie zabrało i niczego nie skończyło, a dało tak wiele.
Właściwie moje macierzyństwo, choć nieidealne, jest znacznie piękniejsze niż to z reklamy! Po prostu jest moje!

Categories
Tags

Warto również zobaczyć

Wykonanie: Altweb.pl - tworzenie i pozycjonowanie stron www
doskonałej jakości firany do salonu w atrakcyjnych cenach gotowe firanki oraz sprzedawane na metr zachęcamy sprawdzenia oferty